Nuda – co zrobić, by Ci służyła?

Nuda kojarzy nam się źle. Kto lubi się nudzić? 

Nuda jest jednak potrzebna i w wielu sytuacjach może nam służyć. Trzeba tylko do niej odpowiednio podejść. Jak? Tego dowiesz się czytając ten wpis do końca 🙂

W kilku miejscach tego wpisu powołuję się na badania naukowe. Żeby nie zaburzać rytmu czytania nie wstawiam źródeł w środku tekstu – bibliografię znajdziesz na końcu artykułu 🙂

Skąd się bierze nuda?

Zacznijmy od garści faktów. Jak to się w ogóle dzieje, że zaczynamy się nudzić?

Po pierwsze, istnieje coś takiego jak podatność na nudę. Jest ona w dużym stopniu zależna od cech osobowości. Od poziomu Twojej podatności na nudę zależy intensywność i częstotliwość przeżywania przez Ciebie nudy.

Po drugie, nuda może być spowodowana sytuacją, w której aktualnie się znajdujesz. Nuda prawdopodobnie pojawi się, jeśli robisz coś, co jest dla Ciebie zbyt trudne (np.wymagające spotkanie w trakcie ciężkiego dnia pracy) lub zbyt łatwe (oglądanie nudnego filmu).

Jest też ciekawa teoria mówiąca o tym, że nuda pojawia się, by dać nam sygnał, że marnujemy swoje zasoby tam, gdzie nie możemy już nic zyskać. Dzięki temu może nas nakierować na to, co dla nas naprawdę wartościowe, motywując do poszukiwania nowych celów. Brzmi jak całkiem przydatny mechanizm, co? Więc odpowiedzmy na pytanie…

Po co nam nuda?

Nuda to naturalny stan dla organizmu i – jak każdy inny – skoro się pojawia, to znaczy, że jest nam do czegoś potrzebny.

Niedobrze jest się w ogóle nie nudzić. Jeśli się nie nudzimy może w ogóle nie nastąpić u nas refleksja odnośnie tego co chcemy i lubimy robić. Przeczytaj poprzednie zdanie jeszcze raz, powoli. Straszne, co? Wymyślając dla siebie ciągle nowe i nowe zajęcia, scrollując telefon w każdej wolnej chwili być może pozbawiamy się szansy na odkrycie swoich pasji. Dzięki nudzie lepiej poznajemy samych siebie. Myślę, że to właśnie jeden z powodów dla których w czasie pandemicznego zamknięcia tyle osób znalazło nowe hobby: po prostu w końcu udało im się ponudzić. 

Nuda służy też organizmowi jako sygnał, że już odpoczęliśmy i czas wziąć się do roboty. Nuda pobudza naszą kreatywność i twórczość, jest taką przestrzenią dla mózgu, kiedy jest w nim pusto” – jest więc w nim wtedy miejsce” na dodatkową pracę i wymyślanie nowych rzeczy.

Nudzisz się? To dobrze, jesteś na skraju kreatywnej eksplozji – Sandi Mann – psycholożka, autorka książki “The science of Boredom: why boredom is good?”

Jeśli nie wierzysz, że właśnie tak działa nuda przypomnij sobie, co się z Tobą dzieje kiedy zmywasz naczynia, bierzesz prysznic albo spacerujesz (sam, nie spiesząc się, bez muzyki w uszach). Jeśli zdarzyło Ci się w takiej sytuacji wymyślić genialną ripostę do dawno zakończonej kłótni, rozwiązanie problemu nad którym głowiłeś się w pracy albo prezent dla przyjaciółki, nad którym myślałeś się od tygodnia – doświadczyłeś tego samego, co dzieje się z mózgiem gdy się nudzi. 

Zmywanie, branie prysznica i spacerowanie są czynnościami nawykowymi, które nie zużywają dużo mocy przerobowych mózgu. Również wtedy mamy w głowie trochę wolnej przestrzeni i łatwiej wpadamy na różne pomysły.

Może myślisz sobie teraz „hola, hola, wymyślam najlepsze riposty pod prysznicem, ale nigdy nic kreatywnego nie przyszło mi do głowy, gdy się nudziłem”. A to dlatego, że jest jeden mały haczyk…

Pozytywna nuda – jak jej nie zabić?

Żeby nuda mogła nas obdarzyć swoimi dobrodziejstwami nie można jej przescrollować. 

Dlaczego scrollowanie szkodzi dobrej nudzie? W dużym uproszczeniu: cokolwiek przeglądamy na telefonie czy komputerze – zajmuje to nasz mózg. Zajmuje właśnie te wolne moce przerobowe, które mają nas doprowadzić na skraj kreatywnej eksplozji”. Scrollując, rezygnujemy więc z kreatywności, którą może “dać” nam nuda.

Nie chodzi o to, żeby w ogóle nie przeglądać Instagrama czy innych mediów społecznościowych, nie przesadzajmy 🙂 Chodzi raczej o to, żeby robić to świadomie, wtedy kiedy faktycznie mamy na to ochotę, a nie z automatu” za każdym razem gdy mamy wolną chwilę. 

Ćwiczenie do zrobienia tu i teraz

Jeśli chcesz spróbować ograniczyć nieświadome, automatyczne scrollowanie, schowaj aplikacje mediów społecznościowych w telefonie lub innym urządzeniu tak, by trudniej było się do nich dostać (np. przenieś je z ekranu głównego, ukryj w folderze z innymi aplikacjami…).

Sama ostatnio postanowiłam wypróbować to rozwiązanie i… efekt był dla mnie nieco przerażający. W miejsce, gdzie wcześniej był Instagram wstawiłam aplikację z elektronicznym biletem miesięcznym. Pierwszego dnia po zmianie automatycznie włączyłam swój bilet 6 razy… 6 razy próbowałam włączyć Instagram nie mając ochoty go oglądać, zupełnie nieświadomie! Jednocześnie 2 razy w ciągu tego dnia świadomie pomyślałam ciekawe co tam na Insta?” i wtedy bez problemu znalazłam aplikację w nowym miejscu. Ciebie też zachęcam do podjęcia takiej próby 🙂

Oczywiście za jakiś czas powstanie u nas nowy nawyk włączania mediów społecznościowych z miejsca, gdzie są ukryte. Jednak najważniejsze, co ma Ci dać to ćwiczenie to świadomość, jak często scrollujesz zupełnie nieświadomie. Dodatkowo, jeśli chcesz ograniczyć automatyczne zabijanie nudy, jednocześnie nie rezygnując z przeglądania ulubionych aplikacji, możesz ustawiać minutnik, który przywróci Cię do rzeczywistości”, np. po 30 minutach spędzonych w aplikacji. Pomoże to też uniknąć poczucia winy z powodu “zmarnowanego” czasu, który uleciał nie wiadomo jak i kiedy.

Wracając do nudy i podsumowując ten przydługi wywód: jeśli chcesz zobaczyć, co nuda ma Ci do zaoferowania po prostu posiedź i… ponudź się chwilę, nie próbując tej nudy od razu zabijać. Spróbuj zaakceptować nudę jako część swojego życia, z której możesz czerpać, zamiast zwalczać ją jak najgorszego wroga.

Jak przestać się ciągle nudzić?

Żeby nie było tak kolorowo: oczywiście, że nuda ma też negatywne aspekty. 

Thomas Goetz wymienia 5 rodzajów nudy i tylko jeden z nich jest pozytywny: jest to nuda obojętna, którą można porównać do potrzeby błogiego lenistwa czy drzemki po dużym niedzielnym obiedzie 🙂 Pozostałe 4 nudy działają na nas frustrująco i mogą wzmagać depresyjność, a także poczucie beznadziejności i osamotnienia. Niezbyt fajnie, co? Intuicyjnie pewnie też czujesz, że nadmiar nudy raczej nie zaprowadzi Cię do kreatywnej eksplozji, a raczej do dużego poczucia zrezygnowania.

Nie mam niestety niezawodnej recepty na powstrzymanie tych negatywnych skutków nudy, ale jest kilka drobnych czynności, których wdrożenie może pomóc 🙂 Oto one:

  1. Jeśli nieświadome scrollowanie to Twój problem, wykonaj ćwiczenie opisane powyżej.
  2. Chcąc zwalczyć nudę wybieraj zajęcia, które mają dla Ciebie sens i w których jesteś w stanie odnieść sukces (niezbyt trudne).
  3. Rób minimum jedną fajną rzecz dziennie. Jeśli nie wiesz co to mogłoby być, pomoże Ci punkt 4 🙂
  4. Stwórz awaryjną” listę aktywności, z której skorzystasz, gdy nie będziesz mieć pomysłu co ze sobą zrobić. Wskazówki do stworzenia takiej listy znajdziesz poniżej.

Lista czynności, które sprawiają Ci przyjemność

Zastanów się nad formą swojej listy. Proste punkty, tabela a może rysunek? Myślę, że lista w głowie też się liczy. Właściwie nie ma tu co wiele tłumaczyć, po prostu zacznij wypisywać czynności, które lubisz i chcesz wykonywać w wolnym czasie. 

Żeby uniknąć sytuacji, w której pogoda, pandemia lub spadek energii popsują Ci plany, uwzględnij aktywności:

  1. na dni, gdy kipisz energią i na takie, kiedy jesteś zmęczony/a
  2. „samotne” i do wykonywania z kimś
  3. które można wykonywać na zewnątrz i wewnątrz
  4. wymagające „sprzętu”/wydatków i darmowe

Przykładowa lista może wyglądać tak, choć oczywiście polecam, żeby była dłuższa 🙂 

Tabela zawiera przykłady aktywności w czasie wolnym, takie jak zumba, czytanie powieści, wyplatanie makramy, gry planszowe, spacer, pieczenie i gotowanie nowych potraw, eksperymenty fotograficzne, rozciąganie się.

Jeśli wymyślenie fajnych aktywności przychodzi Ci z trudem, być może pomogą Ci te pytania:

Co lubiłeś/aś robić w dzieciństwie albo jako nastolatek?

Co zawsze Ci się podobało albo zawsze chciałeś/aś to robić, ale jakoś nigdy nie było okazji lub czasu?

Jeśli i to nie pomoże, jest też droga na skróty: sięgnięcie do gotowych list ze sposobami na nudę, których w internecie jest mnóstwo. Na przykład tutaj.

I… to wszystko 🙂 Mam nadzieję, że ten wpis pomógł Ci nieco oswoić nudę i spojrzeć na nią z innej strony niż zwykle. Jeśli zdecydujesz się zastosować opisane tu ćwiczenia, to trzymam kciuki, by przyniosły jak najlepsze efekty!

Oliwia

Bibliografia:

Flakus, M. i Palt, Ł. (2016). Psychologicznie o nudzie–teorie i modele nudy. Stan Rzeczy, (2 (11)), 119-138.

Cały artykuł (zwięzły, zrozumiały i bardzo ciekawy) możesz przeczytać tutaj https://www.researchgate.net/publication/320087163_Psychologicznie_o_nudzie_-_teorie_i_modele_nudy

Goetz T., Frenzel A.C., Hall N.C., Nett U., Pekrun R., Lipnevich A. (2014). Types of Boredom: an Experience Sampling Approach, „Motivation and Emotion”, 38(3), 401–419.

Mann, S. (2016). The science of boredom: Why boredom is good. Hachette UK.

Jak zacząć lepiej się odżywiać? Bez przechodzenia na dietę! 8 praktycznych wskazówek

Zastanawiasz się nad tym, żeby zabrać się za swoje odżywianie i trochę lepiej się poczuć, ale z drugiej strony na samą myśl o diecie pojawia się zniechęcenie? Trochę się nie dziwię, biorąc pod uwagę jak często dieta kojarzy się z mdłymi zielonymi koktajlami i sałatkami bez smaku.

Poza tym nie wątpię, że – jak to zwykle na początku roku bywa – realizujesz wiele różnych postanowień, nadrabiasz zaległe zadania i zwyczajnie nie masz głowy do nagłych zmian. Dlatego zamiast zadawać sobie pytania:

Jak przejść na dietę? Jak szybko schudnąć?

zacznij raczej obmyślać plan:

Jak lepiej się odżywiać?

…nie obracając jednocześnie swoich dotychczasowych przyzwyczajeń o 180 stopni! Nie licząc na to, że znajdziesz czas na wszystkie rzeczy, na które do tej pory nie miałeś ani minuty 😉

Jeżeli nie masz pomysłu od czego zacząć, to ja przychodzę do Ciebie z 8 praktycznymi wskazówkami, które będą idealne na start: pomogą Ci zadbać o podstawy zdrowej diety i wdrożyć kilka korzystnych dla Twojego zdrowia nawyków.

Dodatkowo, jeżeli lubisz na koniec dnia podsumować swoje działania, to na końcu wpisu dołączam planszę do śledzenia nowych nawyków, którą możesz pobrać na swój telefon lub wydrukować.

1. Do każdego posiłku włączaj warzywa i/lub owoce

Takie proste i takie trudne jednocześnie! Warzywa i owoce oprócz tego, że stanowią bogate źródło witamin i minerałów, dostarczają w diecie błonnika, a ten pomaga nam się szybciej “zapełnić”, czyli odczuwać sytość.

Wiem, że teraz zima, która raczej nie kojarzy się z warzywno-owocowym urodzajem i tak dalej… ale przypominam, że warzywa kiszone oraz mrożone są równie świetnym wyborem 😉

Warzywa i owoce są bogatym źródłem witamin oraz błonnika, dzięki czemu czynią posiłki bardziej wartościowymi i sycącymi.

2. Zacznij jeść regularnie

…i nie chodzi mi tutaj o to, żeby sztywno trzymać się godzin spożywania posiłków, tylko o to żeby nadać temu, co jemy w ciągu dnia choć trochę ładu i składu. Zacznij jeść konkretne posiłki! Najlepiej w ilości 4-5, ale jeżeli do tej pory twoje żywienie to była jedna wielka improwizacja to wystarczy, że na początek zaczniesz od wprowadzenia nawyku jedzenia chociaż dwóch, trzech posiłków np. śniadania i obiadu (w przypadku trzech też kolacji).

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu ten podpunkt jest aż nadto oczywisty, jednak zaufajcie mi, że znajdzie się całkiem sporo osób, dla których będzie to dość wymagające zadanie!

3. Przestań podjadać między posiłkami

…tutaj jedno ciasteczko, tam tylko kilka orzeszków, niby wszystkiego tylko „troszeczkę”, ale czekolada nagle jakoś dziwnie się w Ciebie wpatruje… znasz to? 😉  To właśnie takie “niepozorne” przekąski zwykle przyczyniają się do przybrania dodatkowych  kilogramów, poza tym często powodują gwałtowne skoki poziomu glukozy we krwi, co przekłada się na późniejsze napady głodu.

Masz ochotę na czekoladę? Śmiało! Zjedz sobie pasek z czystym sumieniem, ale na deser np. po obiedzie lub jako dodatek do owsianki, a nie gdzieś między jednym posiłkiem a drugim. Daj swojemu układowi pokarmowemu choć na chwilę odpocząć od trawienia 😉

4. Skup się na jedzeniu

W trakcie spożywania posiłku nie wierć się, nie przechodź z miejsca na miejsce, nie skroluj Facebooka, Instagrama, nie oglądaj YouTube’a, TV, nie czytaj.

Krótko mówiąc: po prostu się nie rozpraszaj! Skup się na smaku i strukturze posiłku, który zjadasz. Twój organizm będzie Ci wdzięczny za taką przyjemną lekcję uważności, a Ty prawdopodobnie szybciej poczujesz się najedzony i zrelaksujesz się chociaż na tę krótką chwilę w ciągu dnia.

Celebruj posiłek, by się zrelaksować.

5. Ogranicz słodkie napoje (a najlepiej wyeliminuj) 

Jeżeli je uwielbiasz niech zostaną ten raz, dwa razy w tygodniu, ale stopniowo zmniejszaj ich ilość.

Dlaczego? Ponieważ są to produkty dostarczające dużo tzw. pustych kalorii, czyli stanowią bogate źródło energii (pochodzącej głównie z cukru), nie dostarczając przy tym żadnych wartościowych związków jak witaminy czy minerały. Chwilowo, mogą nas “zasłodzić” przez co nie będziemy mieć ochoty na konkretny, wartościowy posiłek, ale nie czynią nas najedzonymi na dłużej! Słodzone napoje, podobnie jak słodycze, wywołują gwałtowne wahania poziomu cukru we krwi, co powoduje późniejsze napady głodu i chęć spełnienia żywieniowych zachcianek, przez co łatwo “dzięki” nim przytyć.

6. Pij więcej wody 

Każdy dzień zacznij od szklanki wody, żeby zapewnić dopływ płynu swojemu lekko odwodnionemu po nocy organizmowi. Później w ciągu dnia również nie zapominaj o wodzie (oraz herbatach jeśli je lubisz) i popijaj ją regularnie. Kiedy pijemy zbyt mało, może przekładać się to na zwiększone łaknienie w ciągu dnia! A poza tym dobrze nawodniony człowiek to szczęśliwy człowiek (serio! już niewielki stopień odwodnienia może przełożyć się na gorsze samopoczucie). 

Odwodnienie może przyczyniać się do zwiększonego łakienia.

7. Zakupy spożywcze – tylko z listą zakupów i nigdy na głodnego! 

W przeciwnym razie na pewno kupisz kilka zbędnych produktów (bardzo dobrze znam to z autopsji :D). 

Ah no i ważna sprawa! Na zakupach nie daj się nabrać na slogany typu fitness, fit czy light dopóki nie upewnisz się, że naprawdę są lepszym wyborem niż produkty tradycyjne. Co to znaczy? Dla przykładu płatki typu fitness z „fitnessem” nie mają zbyt wiele wspólnego – nie mam pojęcia dlaczego ktoś je tak nazywa, ale nie są niczym innym niż płatki śniadaniowe z dużą ilością cukru. Z drugiej strony mozzarella light, będzie rzeczywiście lepszym wyborem od tradycyjnej mozzarelli, bo zawiera mniej tłuszczów nasyconych (które zwykle chcemy ograniczyć w diecie), tym samym też mniej kalorii.

8. Zacznij suplementować witaminę D 

Położenie geograficzne Polski niezbyt sprzyja pokryciu jej zapotrzebowania poprzez syntezę skórną wywołaną promieniami słonecznymi, a witamina ta jest ogromnie istotna dla naszego zdrowia! Stanowi “wzmacniacz” układu odpornościowego, wpływa na zdrowie kości i stan cery, a jej niedobór zwiększa ryzyko wystąpienia takich schorzeń jak cukrzyca, nadciśnienie, czy depresja! Suplementacja nie kosztuje dużo, bez obaw 🙂 

Wybierając preparat, najlepiej sięgnąć po lek, a nie suplement diety (w przypadku leków mamy pewność, że to co deklaruje producent, rzeczywiście się w danym preparacie znajduje, z suplementami nie mamy tej gwarancji). Ja najchętniej wybieram Vigantol – witaminę D w kroplach, jest to najbardziej opłacalna opcja. Ale jeżeli wolisz łykać tabletki, wtedy możesz zaopatrzyć się w Vigantoletten 1000 lub ibuVit D3 2000 lub 4000. 

Najlepiej wybrać się na badanie poziomu witaminy D w surowicy i pójść z wynikami do lekarza, który na ich podstawie zaleci konkretną dawkę. Jeżeli jednak na razie nie masz takiej możliwości, przyjmuj ok. 2000 UI/dzień (50 mcg/dzień).

Witamina D jest jedynym składnikiem, którego nie jesteśmy w stanie pozyskać z diety.

Rzecz jasna nie musisz wprowadzać wszystkich tu wymienionych propozycji jednocześnie! Co więcej, odradzam takie podejście. Zbyt duża ilość zmian i restrykcji naraz może wywołać frustrację i szybkie zniechęcenie do działania. Stopniowo wprowadzaj w życie 1-3 z powyższych wskazówek, oswój się ze zmianą przez kilka tygodni i śmiało bierz się za kolejne!

Poniżej zostawiam wspomnianą wcześniej planszę do monitorowania nowych nawyków, przygotowałam nawet kilka wariantów kolorystycznych, tak aby każdy znalazł coś dla siebie i być może przez to chętniej z niej korzystał! 🙂

Możesz je wydrukować lub pobrać na swoje urządzenie i na nim je wypełniać. (Każdy plik poniżej jest taki sam pod kątem zawartości – jedyną różnicą są kolory). Jeśli nie masz możliwości wydrukowania planszy na kolorowo, polecam pobrać do druku planszę szarą – zużyjesz mniej tuszu 🙂

Klik!

Wstawiam też planszę z uzupełnionymi moimi propozycjami zadań:

Przykład wypełnionej planszy do monitorowania zdrowych nawyków żywieniowych.

Jeśli wolisz, możesz pobrać też właśnie taką – uzupełnioną – planszę:

Trzymam kciuki za Twoje zdrowe zmiany! Działaj w swoim tempie i powodzenia 🙂

Ewelina

P.S. Jeżeli masz jakieś pytania lub potrzebujesz dodatkowego wsparcia napisz do mnie! Zapraszam do kontaktu mailowego ewelina@duchibrzuch.com lub poprzez instagram: @grainforbrain_kulinarnie

Przewodnik po kuchni roślinnej, także dla mięsożerców! – darmowy e-book

Na samym wstępie chciałabym zaznaczyć, że dopisek “także dla mięsożerców” ma na celu podkreślenie, że zasięgnięcie do kuchni roślinnej nie musi równać się całkowitej rezygnacji z mięsa! Sama nie jestem ścisłą weganką, ani nawet wegetarianką.

Kuchnia roślinna w ostatnim czasie ogromnie zyskała na popularności, trudno się zresztą temu dziwić w obliczu coraz większej ilości badań naukowych dowodzących jej bezpieczeństwa oraz działania prozdrowotnego! Na dietę roślinną przejść może prawie każdy, łącznie z kobietami w ciąży, niemowlętami i osobami starszymi (przeciwwskazania do diet roślinnych stanowią jedynie niektóre schorzenia).

Jak przejść na wegetarianizm?

Produkty odzwierzęce, a zwłaszcza mięsne ograniczać warto, ponieważ wpływa to pozytywnie na stan zdrowia naszego i naszej planety, a dodatkowo pozwala na zaoszczędzenie czasu i pieniędzy oraz odkrycie wielu nowych smaków! 

Natomiast wiele osób na dietę roślinną lub ograniczenie mięsa się nie decyduje ze względu na ogólnie panującą dezinformację, brak pomysłów na zastąpienie mięsa, obawy związane z bezpieczeństwem, tym jak zacząć czyli krótko mówiąc po prostu przez… niewiedzę. 

Aby więcej z nas mogło z wspomnianych zalet skorzystać i spojrzeć nieco bardziej przychylnym okiem na kuchnię roślinną, przygotowałam mały, noworoczny prezent – bezpłatnego ebooka o kuchni roślinnej!

Jeżeli, odnajdujesz się w którymś z poniższych pytań:

Zastanawiasz się jak zacząć ograniczać mięso i na co je zamienić? 
Jesteś wege, ale nie jesteś przekonany, czy Twoja dieta jest dobrze zbilansowana? 
Nie masz pewności co do bezpieczeństwa diet wegetariańskich? 
Jesteś już zdecydowany na zmianę, ale ktoś w Twoim otoczeniu ma co do tego wątpliwości i chciałbyś go przekonać?
Jesteś wprawionym weganinem/wegetarianinem i chciał(a)byś odświeżyć swoją wiedzę?

…to zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim darmowym ebookiem Przewodnik po kuchni roślinnej, także dla mięsożerców. Wystarczy, że klikniesz „Pobierz” poniżej 🙂

Jak ograniczyć mięso?

W ebooku znajdziesz nie tylko odpowiedź na to pytanie, ale także:

Jeżeli roślinna kuchnia do Ciebie przemawia lub zwyczajnie masz ochotę trochę poeksperymentować, to dodatkowo chciałabym Cię zachęcić do akcji #veganuary. Jest to coroczne 31-dniowe wyzwanie styczniowe, które ma na celu promocję diety wegańskiej, poprzez ograniczenie mięsa i produktów odzwierzęcych lub ich całkowitą eliminację. Co prawda akcja trwa już od początku stycznia, ale lepiej późno niż wcale 😉

Jeżeli interesuje Cię takie przedsięwzięcie, ale nie masz pomysłów na roślinne posiłki, możesz zajrzeć na mój instagram @grainforbrain_kulinarnie (klik!), znajdziesz tam kilka wege inspiracji zarówno śniadaniowych jak i obiadowych, na słodko i na wytrawnie.

Wszystkiego roślinnego w nowym roku!

Ewelina

Duch i Brzuch – co to będzie?

Duch i Brzuch to blog o psychologii i dietetyce, o zdrowiu ducha i ciała. W tym wpisie jako autorki chcemy Ci się przedstawić, opowiedzieć o pomyśle na powstanie bloga i o tym, co znajdziesz na nim w najbliższej przyszłości. Ale po kolei.

Cześć, z tej strony Oliwia i Ewelina. Jesteśmy siostrami, które interesują się zdrowiem, choć w różnych jego aspektach. Niektórzy twierdzą, że mamy identycznie brzmiące głosy, choć naszym zdaniem na tym zainteresowaniu zdrowiem nasze podobieństwa się kończą 🙂 Tym bardziej jesteśmy ciekawe, co wyjdzie z naszego wspólnego przedsięwzięcia, jakim jest ten blog. Pozwól, że przedstawimy Ci się bliżej.

Ewelina

A rozmawialiście kiedyś przez telefon z bananem? Bo Ewelina tak.

Jestem entuzjastką szeroko pojętego zdrowego stylu życia!

Studiuję dietetykę na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, dodatkowo kształcę się w tej dziedzinie uczestnicząc w licznych kursach i szkoleniach. Najchętniej zajmuję się kwestiami dotyczącymi diet roślinnych, odchudzających oraz dla sportowców i z pacjentami potrzebującymi tego typu jadłospisów współpracuję najczęściej.

Dużo czasu spędzam na eksperymentowaniu w kuchni, szukając przepisów łączących w sobie pyszny smak, zdrowe składniki i prostotę przygotowania. Te najbardziej trafione potrawy publikuję później na swoim instagramie 😉 Nieograniczone pokłady energii z przyjemnością zużywam poprzez sport. Jestem instruktorką fitness, chętnie ćwiczę z wolnymi ciężarami na siłowni oraz bawię się kalisteniką.

Dodatkowo uwielbiam o tych trzech pasjach opowiadać – w związku z czym ogromną frajdę sprawia mi prowadzenie profilu @grainforbrain_kulinarnie na Instagramie, na którym mogę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z osobami, które w zdrowym stylu życia się jeszcze nie odnalazły lub już go prowadzą i chcą wyciągnąć z niego jeszcze więcej!

Oliwia 

Niestety zdjęcia z mózgiem są trochę trudniejsze w realizacji niż te z jedzeniem. Ale wierzę, że kiedyś też się takowego doczekam!

Jestem psycholożką i trenerką, a w styczniu 2021 zaczęłam się kształcić na psychoterapeutkę w Polskim Instytucie Terapii Integratywnej. Pracuję w Środowiskowym Domu Samopomocy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną i uwielbiam tę pracę 🙂 Dorywczo prowadzę też zajęcia w szkole policealnej z marketingu w mediach społecznościowych.

Mieszkam w Krakowie, kocham musicale, ładne rzeczy i śpiewać na całe gardło jak nikogo nie ma w mieszkaniu. Oczywiście pasjonuje mnie psychologia, szczególnie społeczna i wszystko co związane z terapią w nurcie humanistycznym i systemowym. Niedawno odkryłam też brushlettering (kaligrafia specjalnym pisakiem) i przepadłam! Uczę się od Eweliny zdrowych nawyków żywieniowych i mogłabym je stosować naprawdę cały czas bez żadnych wyjątków… gdyby mi gotowała 🙂 

Napisałam też ten wpis, więc już do końca tekstu za każdym “ja” kryje się Oliwia 🙂

Skąd pomysł na bloga?

Właściwie od kiedy zaczęłyśmy się interesować tym, czym się teraz zajmujemy – czyli Ewelina dietą i treningiem, a ja psychologią – pojawiały się w żartach pomysły na wspólną działalność, dzięki której będziemy dbać o zdrowie Klientów jako całość, łącząc to co psychiczne i związane z ciałem. 

Mnie zdarzyło się kilka razy naprawdę “odlecieć” wyobrażając sobie stworzone przez nas potężne centrum dla ciała i ducha, w którym obok siłowni i porad psychologicznych oraz terapii można skorzystać z grupowych relaksacji i medytacji, porad dietetyka, sklepu ze zdrową żywnością, grup wsparcia… No serio odleciałam 🙂 Ale widzisz to, prawda? Taka świetlica dla dorosłych, w której możesz zadbać o siebie i poznać inne pozytywnie zakręcone osoby. 

Ale wróćmy na ziemię. Od czegoś trzeba zacząć, więc zaczynamy od bloga. Bloga, na którym chcemy trochę edukować, dzielić się inspiracjami i tym, co nas na co dzień jara w tym, czym się zajmujemy. Więc jak to się stało, że powstał?

W październiku 2020 postanowiłam, że założę bloga i będę go prowadzić z Eweliną. To nie był mój pierwszy pomysł na własną stronę, ale wizja dzielenia tego z kimś jakoś dodaje odwagi. 

Przełomowym momentem był 3 listopada 2020. Siedziałyśmy we dwie w moim pokoju w domu rodzinnym robiąc burzę mózgów dotyczącą nazwy naszego wspólnego bloga. Chciałyśmy, żeby od razu zdradzała tematykę, była chwytliwa i jednocześnie w języku polskim. Po kilku minutach “wyprztykiwania się” z naprawdę głupich pomysłów narodził się Duch i Brzuch. I od razu wiedziałyśmy, że to to 🙂

Brudnopis z burzy mózgów

Później obiecałam sobie, że choćbym miała zakładać bloga w Sylwestra o 23:30, to założę go w 2020. I niewiele się pomyliłam – hosting kupiłam (tak się mówi?) 30 grudnia i w końcu jest!

Chciałam też, żebyśmy startowały z jakimś fajnym logo. Myślałam, że jego stworzenie zajmie wieki, będzie wymagało zaangażowania znajomych grafików i nie wiadomo kogo jeszcze, ale okazało się, że nie. Dosłownie w minutę wymyśliłyśmy sałatomózg – jako coś, co idealnie łączy nasze dziedziny. Mózg jest pofałdowany i jego zakręty skojarzyły mi się od razu z “falowaną” zieloną sałatą. Powiedz, że nie tylko my to widzimy 🙂

Logo Duch i Brzuch

Co znajdziesz na blogu Duch i Brzuch?

Będziemy dzielić się tu wiedzą psychologiczną i dietetyczną popartą rzetelnymi badaniami naukowymi. Będą też luźniejsze treści mające na celu inspirować. Znając moje zapędy do pisania (a są duże) może się tu też znaleźć coś zupełnie niepsychologicznego i niedietetycznego 🙂

Będą informacje o zaburzeniach psychicznych i normalizowanie psychoterapii. Będą ciekawostki przydatne w codziennym życiu i psychologiczne random fakty, z którymi nie wiadomo co zrobić (ale wciąż są interesujące). Będzie też o tym, czego niektórzy nie łączą intuicyjnie z psychologią: o nudzie, prezentach i czasie. Będzie o wszystkim co ja lub czytelnicy uznamy za przydatne. 

Będą dietetyczne fakty i mity, ale też na pewno trochę informacji dotyczących treningów. Będzie o wegetarianizmie i jak znam Ewelinę to na pewno dorzuci coś o mikrobiocie jelitowej (też nie wiem jeszcze co to właściwie jest). Będzie o złych dietach i dobrych produktach, a także o tym, jak nie zrobić sobie krzywdy jedzeniem. I na pewno będą inspiracje przepisowe, w końcu na Instagramie Eweliny jest ponad 200 postów z przepisami!

Dzięki za czytanie! Jeśli znasz kogoś, kogo mogą zainteresować nasze treści to będziemy bardzo wdzięczne za podzielenie się z nim linkiem lub informacją o naszym miejscu w internecie.

Dobrego dnia

Oliwia